:: Cmentarze wojenne :: Cmentarze II wojny światowej »

:: Kłodzko - pomnik żołnierzy radzieckich

"Tu pochowani byli żołnierze Armii Czerwonej, którzy zgineli przy wyzwalaniu Ziemi Kłodzkiej w maju 1945r. Zwłoki ekshumowano i przeniesiono na cmentarz radziecki we Wrocławiu w 1948r."

- Kliknij by powiększyć :

:: Kraków ul.Prądnicka - miejsce stracenia 10 osób

"Dnia 29.X.1943 na miejscu tym niemiecki barbarzyńca rozstrzelał 10 Polaków na wieczną pamięć poległym a hańbę mordercą kamień ten położyli pracownicy szpitala im.G.Narutowicza, Instytucje oraz Mieszkańcy dzielnicy."

- Kliknij by powiększyć :

:: Kraków os. Na stoku - miejsce stracenia 440 osób

Pomnik zarówno jak i mogiła 440 rozstrzelanych Polaków w Krakowie, znajduje się tuż przy forcie nr: 49 "Krzesławice". W latach 1939-1941 w fosie fortu hitlerowcy rozstrzeliwali i grzebali więźniów z krakowskich więźień przy ul. Montelupich oraz św. Michała. Już 14 września 1939 r. wykonanu tu wyrok śmierci na 15 polskich patriotach. Z 29 masowych grobów po wojnie ekshumowano 440 zwłok, z czego 104 zostało zidentyfikowanych. Ofiary pochowano w mogile przy forcie, w miejscu gdzie  obecnie znajduje się pomnik ku ich pamięci.
NAPIS NA POMNIKU: "PAMIĘCI 440 POLAKÓW ROZSTRZELANYCH PRZEZ HITLEROWCÓW W LATACH 1939 - 1941. SPOŁECZEŃSTWO KRAKOWA I NOWEJ HUTY. "

- Kliknij by powiększyć :

:: Pierwsze ofiary okupanta w Krakowie

Niedzielę 10 września 1939 roku, t.j piąty zaledwnie dzień okupacji Krakowa (przez Wermacht) dobrze zapamiętali mieszkańcy ulicy Wielickiej w prawobrzeżnej części miasta. Dzień był słoneczny, typowy dla ówczesnego, tragicznego września. Około godziny piętnastej na ulicę Wielicką zajechało kilku żołnierzy niemieckich na motocyklach. Przystaneli obok nie istniejącego już obecnie wiaduktu kolejowego na końcu tej ulicy, w kierunku Prokocimia. Do zatrzymujących się żołnierzy zbliżyło się kilku chłopców w wieku szkolnym, których zainteresowały motory i mundury. Był wśród nich 13 –letni Włodzimierz Lisowski, mieszkający w domu obok Wiaduktu. Lisowski zeznał, że jeden z żołnierzy wyciągnął listę z nazwiskami Polaków i czytał: „Ciekański, Drobot itd.”, pytając się chłopców o adresy przeczytanych. Chłopcy odpowiedzieli, że nie wiedzą. W tym czasie wjechał na ulicę Wielicką samochód ciężarowy, załadowany uzbrojonymi żołnierzami Wermachtu. Samochód przystanął. Żołnierze zeskoczyli i zamknęli ulicę Wielicką na odcinku od owego wiaduktu po ulicę Nowopłaszowską. Od razu zatrzymali wszystkich mężczyzn, którzy w tym momencie znajdowali się na danym, odcinku ulicy, a następnie rozbiegli się po domach, przylegających do tego odcinka. Żołnierze wypędzali z mieszkań wszystkich mieszkańców. Kobietom rozkazywali stawać pod ścianą domu, twarzą do niej i z rękami podniesionymi do góry, mężczyzn natomiast wyprowadzali na ulicę, gdzie zaraz otaczali ich kordonem umundurowani hitlerowcy z karabinami gotowymi do strzału. W jednej chwili zrobił się wielki popłoch. Mieszkańcy uciekali nawet do piwnic. Żołnierze strzelali za uciekającymi, a widząc, że ktoś wbiegł do piwnicy, wrzucali tam granaty, które eksplodowały. W ten sposób poniósł śmierć 20-letni Andrzej Grzesiak, trafiony granatem. Nie ustalono, dlaczego żołnierze niemieccy pobiegli aż na aleję Pod Kopcem, gdzie w domu z zamkniętą furtką i strzeżonym przez psa przebywał wówczas samotnie 69-letni Andrzej Bilski. Żołnierze zastrzelili psa, który ostrym szczekaniem usiłował odstraszyć ich, dobijających się do furtki; następnie wybili szyby w oknach domu i zabrali gospodarza. W ciągu kilku minut hitlerowcy zgromadzili na ulicy Wielickiej trzynastu mężczyzn. Ujętych załadowali do samochodu i pod uzbrojoną eskortą, trzymającą broń gotową do strząłu odjechali ku Krakowu. Wtedy kobietom pozwolono wrócić do mieszkań. Wśród aresztowanych znajdował się 48-letni Józef Bereźnicki, członek Ochotniczej Straży Obywatelskiej. Bereźnicki w chwili zatrzymania pełnił straż z opaską na ramieniu przy wagonach stojących na torach pod wiaduktem. W jego sprawie interwencję podjął Komitet Ochotniczej Straży Obywatelskiej w Krakowie. Na temat losu aresztowanych Pietryków, mianowicie 40-letniego Wawrzyńca, kwalifikowanego garbarza i jego 58-letniego ojca, Andrzeja, rodzina usiłowała uzyskać informację od treuh:Andera Garbarni. Żona Bilskiego chodziła prawie codziennie pod więzienie przy ulicy Montelupich, łudząc się, iż może zobaczy męża lub ktoś powie jej o jego losie. Nie zdołano wszakże uzyskać żadnych wiadomości. Stan niepewności co do losu aresztowanych a zarazem nadziei, że może wrócą, trwał do 17 lipca 1940 roku, w tym dniu bowiem przyniesiono rodziną hiobową wiadomość, że obok muru cmentarza żydowskiego przy ulicy Jerozolimskiej w Podgórzu odkopano zwłoki ich najbliższych. Ujawniono je przez przypadek. Najpierw jednego z chłopców, mieszkających w pobliżu, zaciekawiło, dlaczego suche wieńce ktoś wyrzucił z cmentarza poza mur. Zaglądając, czy czegoś pod nim nie ukryto, przełożył je dalej. Niedługo potem przyszli w ten rejon z ulicy Wielickiej na spacer Włodzimierz Lisowski z siostrą. Mieli z sobą psa. Pies począł intensywnie grzebać w ziemi w miejscu usuniętego wieńca. Mimo wołania nie przestawał rozgarniać gruntu. Wtedy oboje podeszli do psa i zobaczyli, że ten wygrzebał kończynę ludzką. Zaraz obok Lisowskich i ich psa zgromadziło się więcej osób przebywających w pobliżu, a zainteresowanych tym niecodziennym jeszcze wówczas odkryciem. O fakcie ujawnienia zwłok ludzkich obok cmentarza żydowskiego zawiadomiono niemieckie władze Krakowa. Uzyskano zezwolenie na odkopanie mogiły. Wydobyto z niej zwłoki 13 mężczyzn; w niektórych z nich rozpoznano od razu mieszkańców ulicy Wielickiej, aresztowanych w dniu 10 września 1939 roku. Zwłoki zostały przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej. Mimo postępującego już rozkładu rodziny 10 z nich rozpoznały swoich najbliższych po zachowanych częściach garderoby i dokumentach w kieszeniach. Troje zwłok nie rozpoznano. Nie znał ich nikt z ulicy Wielickiej ani pobliskich ulic. Widocznie wówczas, w chwili obławy na Wielickiej, znalazły się na krytycznym odcinku ulicy osoby obce. W Zakładzie Medycyny Sądowej dokonano oględzin lekarsko-sądowych dostarczonych zwłok, stwierdzając, że przyczyną śmierci ofiar były rany postrzałowe w głowę lub klatkę piersiową. Każdy z tych zgonów zakwalifikowano jako zabójstwo. Był to pierwszy i chyba ostatni, osobliwy przypadek, w którym władze okupacyjne zezwoliły na ekshumację i lekarsko-sądowe oględziny zwłok – osób straconych w tego rodzaju egzekucji. Rodzinom zezwolono na zabranie zwłok i pogrzebanie ich we własnym zakresie. Ofiary opisanego mordu spoczywają w osobnych grobach na cmentarzu Podgórskim. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie usiłowała w toku śledztwa prowadzonego w sprawie tegoż mordu, dokonanego na mieszkańcach Podgórza, zebrać informacje o okolicznościach aresztowania poszczególnych ofiar. Na podstawie zeznań rodzin Karola Górskiego, Franciszka Nawrota i Jana Ziembińskiego ustalono, że ci starsi mężczyźni wyszli w krytycznym dniu z mieszkań przy ulicy Wielickiej i przy placu Przystanek na przechadzkę poobiednią. Andrzej Pietryka przebywał w mieszkaniu swego syna, Wawrzyńca, przy ulicy Wielickiej 39; Józef Owsiany zdążał do rodziny mieszkającej za wspomnianym wiaduktem; Andrzej Bilski przebywał samotnie w swoim domu przy alei Pod Kopcem, a Józef Bereźnicki przy torach kolejowych obok wiaduktu, jak już wiemy, pełnił straż obywatelską. Należy dodać, że ten odcinek ulicy Wielickiej jest już dzisiaj przebudowany. Dom nr 39 i wiadukt kolejowy zostały zburzone, Plac Przystanek jest zlikwidowany. Stąd trudności po tylu latach w ustaleniu rodzin dalszych ofiar. Okręgowa Komisja Badań Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie uzyskała od Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej im.M.Kopernika w Krakowie (ul.Grzegórzecka 16) pismo nr KMS-100-412/74 z 29 maja 1974 roku, stwierdzające, że „w dniu 19 lipca 1940 roku, zostały dostarczone do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie zwłoki 13 mężczyzn” i zawierające ich spis i wyniki oględzin. Wobec braku pełnej dokumentacji z okresu okupacji Zakład podał dane na podstawie zapisów w księgach.
Oto one:
1. Jan Ziembiński, lat 61; złamanie prawie wszystkich kości czaszki, przeobrażenia tłuszczowo-woskowem, gnicie; zabójstwo;
2. Józef Owsiany, lat 38; złamanie kości czaszki, prawdopodobnie postrzał klatki piersiowej; zabójstwo;
3. Józef Bereźnicki, lat 48; gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; przyczyna śmierci nieznana;
4. Andrzej Bilski, lat 69; złamanie kości czaszki, gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
5. Czesław Równaczyk, lat 19; złamanie kości czaszki; gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
6. Wawrzyniec Pietryka, lat 40; prawdopodobnie dwie rany postrzałowe klatki piersiowej ; zabójstwo; przeobrażenia tłuszczowo-woskowem i gnicie;
7. Andrzej Pietryka, lat 58; złamanie kości czaszki; przeobrażenia tłuszczowo-woskowem i gnicie; zabójstwo;
8. Nieznany mężczyzna z cmentarza żydowskiego, lat około 20; rana postrzałowa głowy; gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
9. Nieznany mężczyzna z cmentarza żydowskiego, lat około 35; złamanie kości czaszki, przeobrażenia tłuszczowo-woskowem, gnicie; zabójstwo
10. Wojciech Gwóźdź, lat 24; prawdopodobnie rana postrzałowa szyi, gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
11. Franciszek Nawrot, lat 64; prawdopodobnie rana postrzałowa klatki piersiowej, gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
12. Karol Górski, lat 68; złamanie kości czaszki, gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem
13. Nieznany mężczyzna z cmentarza żydowskiego lat około 20; złamanie kości czaszki, gnicie i przeobrażenia tłuszczowo-woskowem; zabójstwo;
W śledztwie, o którym była uprzednio mowa ustalono, że sprawcami morderstwa tych ludzi byli funkcjonariusze Einsatzgruppe I, która w tym czasie, pod dowództwem brigadenfuhrera SS, Brunona Streckenbacha, działała już w Krakowie.

Maria Gackowa, Kraków.

- Kliknij by powiększyć :



:: Cikowice - kwatera na cmentarzu parafialnym

Mogiła znajduje się na cmentarzu parafialnym, pochowano tutaj żołnierzy którzy brali udział w potyczce która miała miejsce w Puszczy Niepołomickiej na Osikówce - czytaj więcej....

- Kliknij by powiększyć :

POCHOWANO TUTAJ *

- † 9 IX 1939 r. Bolesław Adamkiewicz z Jasła "Armia Kraków" 156 P.P.
- † 9 IX 1939 r. Władysław Karpiński z Przemyśla "Armia Kraków" 156 P.P.
- † 9 IX 1939 r. Józef Sanok z Łańcuta "Armia Kraków" 156 P.P.
- † 9 IX 1939 r. Czesław Włodarski z Wierzbnika "Armia Kraków" 156 P.P.

:: Puszcza Niepołomicka (Osikówka) - cmentarz wojenny

Niedaleko Poszyny, przy drodze do Stanisławic, położony jest niewielki cmentarz wojenny, na którym pochowano 52 żołnierzy z 5 Pułku Strzelców Podchalańskich. Żołnierze ci, pod dowództwem kapitana Edwarda Szymańskiego, polegli 10 września 1939 r. w zażartej walce z Niemcami. Żołnierze III batalionu 5 pułku strzelców podhalańskich walczyli początkowo pod dowództwem mjr. Janusza Rowińskiego i wchodzili w skład 156 pułku piechoty rezerwy z którym razem wyruszyli na obronę południowych rejonów Polski. Po walkach pod Wiśniową i Kasinką Małą pułk zostaje odcięty od reszty wojsk i w dniu 6 września jego dowódca płk. Walerian Młyniec podejmuje decyzje o jego podziale na 3 bataliony, które miały samodzielnie przebijać się przez linię frontu. Od 6 września 1939 roku III batalion wymykał się Niemcom i maszerował, by przebić się linią frontu i połączyć z walczącymi oddziałami Armii Kraków. 7 września batalion na cały dzień wszedł w lasy koło Cichawki , skąd z ciężkich karabinów maszynowych ostrzeliwał niemieckie kolumny pancerne poruszające się doliną Stradomki na drodze Łapanów - Kamyk. Rowiński podejmuj decyzję o częściowej redukcji batalionu i jego przebicu się do Puszczy Niepołomickiej. Batalion aby uniknąć spotkania z wrogiem maszeruje nocą, a w dzień odpoczywa ukryty w lasach. Żołnierze są bardzo zmęczeni i głodni, niektórzy z gorączki i pragnienia piją wodę z rowów, co wywołuje biegunki i jeszcze większe osłabienie. Świtem 9 września batalion przeszedł w bród Rabę, między Kłajem a Stanisławicami (obok drużki dróżnika) wszedł do Puszczy i w rejonie Poszyny stanął na biwak. Wystawiono posterunki ubezpieczające i patrole, a reszta batalionu ułożyła się do odpoczynku susząc przemoczone mundury. Biwakujący oddział wypatrzył pracownik tartaku w Kłaju (późniejszy volkdeutsh) Jakub Mattern i doniósł o tym Niemcom.
Niemcy wyczerpująco poinformowani przez zdrajcę o miejscu postoju batalionu, lokalizacji, ubezpieczeniu i przejezdności dróg leśnych szybko zorganizowali obławę ściągając z całej okolicy wszystkie dostępne oddziały i tworząc grupę, która ilością żołnierzy kilkakrotnie przewyższała siły polskiego batalionu. Grupą dowodził Robert Koch. Nim wróg rozpoczął akcję, wysłał na zwiad 11 - osobowy oddział konny, który j natknął się na polski patrol. Wywiązała się bardzo krótka i intensywna walka w wyniku której zwiad został zlikwidowany. Około godziny 14 oddziały wroga podeszły w okolice oddziałów ubezpieczających i równocześnie ze wszystkich stron zaatakowały je niszcząc niektóre, a inne spędzając z pozycji. Żołnierze wyrwani ze snu nagłym atakiem z początku wpadli w panikę, lecz szybko otrząsneli się z zaskoczenia i z okrzykiem "hurra" uderzyli na okrążających ich Niemców, by wydostać się z okrążenia. Mimo swej determinacji dzielni podhalańczycy nie mieli żadnych szans w tej walce; na drogach i duktach leśnych stały czołgi i samochody pancerne, których nie było czym zniszczyć, cały teren otoczony był niemieckimi żołnierzami, na każdej ścieżce stał ckm, nad lasem latał samolot, który przekazywał informacje o przebiegu walk i wspierał ogniem walczące oddziały. Po nieudanym szturmie żołnierze podzielili się na małe grupki i rozproszyli się po okolicy próbując tym sposobem przeniknąć, bądź przebić się przez pierścień okrążenia. Teraz walka toczyła się już w całym lesie, często dochodziło do walki wręcz. Pod wieczór walka ustała i poszczególne oddziały wroga zaczęły wychodzić z lasu co wydawało się dziwne - Niemcy nie prowadzili jeńców. Następnego dnia okrutna prawda wyszła na jaw - niemieccy żołnierze rozwścieczeni poniesionymi staratami ( 50 - 70 poległych ) nie brali jeńców, a rannych żołnierzy polskich dobijali z broni palnej lub zakłuwali bagnetami.
Większość (56) jednak zgineła i na zawsze spoczeła w puszczańskim uroczysku zwanym "Osikówka" ( przy drodze leśnej Stanisławice - Poszyna). Z opowieści wiem natomiast że zwłoki poległych żołnierzy były przewożone na miejsce pochówku furmankami przez chłopów ze wsi Stanisławice.
Pierwotnie cmentarz był otoczony drewnianym płotem, na którym były powieszone przestrzelone hełmy pochowanych tutaj żołnierzy. Obecnie zbiorowy grób otoczony jest łańcuszkiem na słupkach, w głębi stoją trzy duże betonowe krzyże. Na największym umieszczona jest tablica z nawiskami 49 poległych żołnierzy. Nazwisk 3 żołnierzy nie udało się ustalić. Ciała czterech żołnierzy, którzy zostali odnalezieni poźniej, pochowano na cmentarzu w Cikowicach. Jeszcze przez kilka dni puszcza była otoczona przez Niemców, którzy wyłapywali rozproszonych żołnierzy.Część żołnierzy wyrwała się z rąk okrążenia i znalazła schronienie u okolicznej ludności, wielu żołnierzy przemycili z puszczy pracownicy leśni przebierając ich w ubrania cywilne, natomiast dowódca batalionu mjr Rowiński znalazł schronienie na plebani w Zabierzowie Bocheńskim. Dowódca 156 pprez. mjr Walerian Młyniec nie doczekawszy się w Bochni swoich żołnierzy podjął działania zmierzające do ich odnalezienia, próbował nawet kilka razy przedrzeć się przez linię frontu, lecz bezskutecznie. 8 września zrozpaczony po stracie pułku dowódca popełnił samobójstwo. Żołnierze 156 pprez, którym udało się przeniknąć przez linię frontu dołączyli głównie do 202 pułku piechoty (ze sławnej 21 dywizji piechoty górskiej), z którym po ciężkich walkach polegli pod Zabiałą 16 września 1939 roku. Volksdeutch Jakub Mattern został skazany za zdradę na karę śmierci wyrokiem Sądu Polski Podziemnej i został rozstrzelany, przez oddział egzekucyjny Armii Krajowej w dniu 21 maja 1943 r. Z opowięści mojej śp.babci, w czasie II wojny światowej cmentarz ten pełnił rolę schronienia (podobno przed nalotami na wsie położone w okolicy Bochni) dla ludności z pobliskiej wsi Stanisławice.

- Kliknij by powiększyć :

POCHOWANO TUTAJ *

PL (Polska) - 56 żołnierzy.

:: Hałbów - cmentarz żydowski

Na przełęczy w Hałbowie (Magurski Park Narodowy) pomiędzy miejscowościami Kąty a Krempna 200 metrów od drogi nr: 922 znajduję się ten cmentarz NAPIS NA TABLICY PAMIĄTKOWEJ BRZMI : " W TEJ MOGILE SPOCZYWAJĄ PROCHY 1250 ŻYDÓW ZE ŻMIGRODU I OKOLIC KTÓRZY ZOSTALI ZAMORDOWANI PRZEZ BARBARZYŃCÓW NIEMIECKICH 7 LIPCA 1942 ROKU. NIECH PAMIĘĆ O NICH NIE ZAGINIE."

- Kliknij by powiększyć :

POCHOWANO TUTAJ *

- † 7 VII 1942 r. 1250 osób narodowości Żydowskiej.
- † 7 VII 1942 r. Rodzina GELDZAHLER :
Helena -matka - lat 43
Maria - córka - lat 21
Genia - córka - lat 16
Salomea - córka - lat 16
Marcin - syn - lat 14

:: Nowy Żmigród - zbiorowa mogiła na cmentarzu parafialnym

Poniżej cmentarza wojskowego nr: 8, w północno - wschodniej części cmentarza parafialnego znajduje się zbiorowa mogiła poległych w czasie II Wojny Światowej okolicznych mieszkańców. Jej centrum stanowi pomnik na którym umieszczono herb z dwoma mieczami łączącymi zwycięstwo Polaków z 1410 roku i zakończeniem drugiej wojny światowej w 1945 roku.

- Kliknij by powiększyć :

POCHOWANO TUTAJ *

† Imienna lista osób pochowanych w mogile zbiorowej na cmentarzu parafialnym w Nowym Żmigrodzie.

:: Stróżówka koło Gorlic - miejsce egzekucji i pochówku ofiar zagłady

W nie dużej odległości od cmentarza wojennego nr: 97 w Stróżówce koło Gorlic, w lesie Garbacz znajduje się zbiorowa mogiła na miejscu egzekucji ok. 700 Żydów, mieszkańców Gorlic i Bobowej, rozstrzelanych w dniu 14 sierpnia 1942 roku przez Ukraińców i Niemców. W książce pt. "Żydzi gorliccy" Władysław Boczoń tak opisuje tą egzekucję: "Działy się tam dantejskie sceny, a krzyki rozpaczy matek mordowanych dzieci słychać było daleko, chociaż gęsty las tłumił odgłosy mordu. (...) Do ogromnego dołu (...) martwych spychano kopniakami. Rannych dobijano kolbami karabinów. Ponieważ starców wymordowano na miejscu, a zdolnych do pracy wywieziono jeszcze w kwietniu do obozu w Płaszowie, w lesie Garbacz Ukraińcy i Niemcy stoczyli "rycerską" bitwę z dziećmi i kobietami". Po zakończeniu działań wojennych zbiorową mogiłę uwieńczono betonowym pomnikiem na którym widnieje napis: : "W tym grobie masowym spoczywają szczątki około 700 Żydów z Gorlic i Bobowej, ofiar rzezi hitlerowskiej, zamordowanych bestialsko w dniu 14 sierpnia 1942 roku. Wystawienie tego grobu i opieka nad tym świętym miejscem jest główną zasługą ob. ob. Nuchyma Ormianera i Jakuba Pellera, przewodniczącego Powiatowego Komitetu Żydowskiego".

- Kliknij by powiększyć :

:: Vyšný Komárnik - cmentarz wojenny i mauzoleum

Tuż zaraz za przejściem granicznym w Barwinku w miejscowości Vyšný Komárnik (Słowacja) znajduje sie mauzoleum oraz cmentarz wojenny, na którym pochowanych zostało przeszło 500 żołnierze armii czechosłowackiej którzy brali udział w operacji dukielsko-preszowskiej. Była to najbardziej krwawa operacja w historii II wojny światowej, walki toczyły się od 8 września a zakończyły się 30 listopada 1944 roku.

- Kliknij by powiększyć :

:: Kromołów - zbiorowa mogiła.

We wschodniej części cmentarza parafialnego w Kromołowie znajduje się otoczona niskim cementowym murkiem mogiła zbiorowa, żołnierzy polskich i radzieckich. Dwie niewielkie tabliczki umieszczone na mogile informują :
a) ZBIOROWA MOGIŁA ŻOŁNIERZY RADZIECKICH POLEGŁYCH 19.01.1945 r.
b) W ZBIOROWEJ MOGILE SPOCZYWAJĄ POLSKIE OFIARY DZIAŁAŃ WOJENNYCH W DN. 19.01.1945 r.
W 1967 roku dzięki staraniom Harcerzy wykonano granitową płytę z napisem - "PAMIĘCI ŻOŁNIERZY ARMII CZERWONEJ ORAZ POLSKICH OSÓB CYWILNYCH POLEGŁYCH 19.01.1945 R. PODCZAS DZIAŁAŃ WOJENNYCH W OKRESIE II WOJNY ŚWIATOWEJ."

- Kliknij by powiększyć :

:: Legenda

◊ - Data urodzenia.
† - Data śmierci.

Narodowość :

- Polska (PL)

- Austria (AT)

- Rosja (RU)

- Niemcy (D)

 N - Nieznana narodowość.

POCHOWANO TUTAJ * - Dane pochodzącą z inskrypcji nagrobnych, notatek własnych oraz innych źródeł.